16. ZawĂłd

   WĂłwczas, przed laty, a byĹ‚o to pewnego piÄ™knego, sĹ‚onecznego popoĹ‚udnia, po wykonaniu ostatniego zwrotu przez rufÄ™, nadajÄ…cemu wĹ‚aĹ›ciwy, docelowy kierunek Ĺ‚Ăłdce wprost do kei zaprzyjaĹşnionego rancza, unieruchomiwszy ster rumplem, zwolniĹ‚a szoty z knag, by profilaktycznie zawczasu zrzucić ĹĽagle. NastÄ™pnie przezornie podciÄ…gnęła faĹ‚em w gĂłrÄ™ miecz, nie chcÄ…c ryzykować kolizji z dnem. BÄ™dÄ…c tuĹĽ, tuĹĽ u celu, dobiĹ‚a do brzegu, posĹ‚uĹĽywszy siÄ™ pagajem. Z daleka uwaĹĽnie lustrowaĹ‚a, jak Ewa i PaweĹ‚, pozbawieni odzienia, jak to oni, bawili siÄ™ z maĹ‚Ä…, teĹĽ goĹ‚Ä…, TereskÄ…, goniÄ…c siÄ™ radoĹ›nie na pomoĹ›cie.
   Ă“w pasjonujÄ…cy widok w ogĂłle nie speszyĹ‚ mĹ‚odej ĹĽeglarki, poniewaĹĽ w upalne dni ci starsi od Basi, ekscentryczni a nowoczeĹ›ni jej wielkomiejscy znajomi rzadko nosili ubrania. ZwĹ‚aszcza Ewa, bo PaweĹ‚ przy obcych, a w owym czasie takĹĽe przy Basi, krygowaĹ‚ siÄ™ trochÄ™. Aczkolwiek ukrywaĹ‚ to bardziej niĹĽ swÄ… goliznÄ™.

>>> PowrĂłt